Po nocnych negocjacjach w Brukseli Polska wynegocjowała roczne opóźnienie wejścia w życie systemu ETS2. Wiceminister klimatu mówi o „wybiciu zębów” nowemu podatkowi, premier Tusk triumfuje. Eksperci studzą nastroje: przesunięcie o rok to nie rozwiązanie problemu, a jedynie odroczenie egzekucji. Od 2028 roku polskie rodziny ogrzewające domy gazem zapłacą nawet 24 tysiące złotych więcej przez pierwszych osiem lat obowiązywania systemu. W przypadku węgla będzie to prawie 40 tysięcy złotych. Czy dodatkowy rok zwłoki wystarczy, by przygotować się na rewolucję, którą frosuje Bruksela?
Roczne opóźnienie ETS2 – triumf rządu czy pozorne zwycięstwo?
Rada Unii Europejskiej zdecydowała 5 listopada 2025 roku o przesunięciu wejścia w życie rozszerzonego systemu handlu emisjami ETS2 z 2027 na 2028 rok. Wiceminister klimatu i środowiska Krzysztof Bolesta ogłosił to jako sukces: „Negocjowaliśmy cały dzień i całą noc. Udało się zrobić coś, co jeszcze nie tak dawno było nie do pomyślenia – posprzątać to zaniedbanie, do którego doprowadził rząd PiS, czyli system ETS2„. Premier Donald Tusk wtórował: „Udało się wybić zęby systemowi ETS2„.
Rzeczywistość negocjacji odarta z PRowych zagrywek wygląda jednak mniej optymistycznie. Ministerstwo klimatu pierwotnie proponowało 3-letnie odłożenie w czasie wejścia w życie systemu. Rząd sondował także zniesienie tego mechanizmu w ogóle. Ostatecznie Polska uzyskała jedynie roczną zwłokę – zamiast 2027 roku system ruszy w 2028.
Rada UE ustanowiła również nowy cel klimatyczny na 2040 rok: redukcja emisji gazów cieplarnianych o 90 procent względem poziomu z 1990 roku. Polska głosowała przeciw tak ambitnemu celowi, wraz z Czechami, Słowacją i Węgrami. Dla takich krajów wprowadzono klauzulę rewizyjną – teoretycznie umożliwia ona odejście od przyjętego celu, jeśli okoliczności nie będą sprzyjać jego realizacji. Bolesta twierdzi, że dzięki temu „mamy de facto cel nie 90 procent, a znacząco poniżej”. Klauzula ma też chronić przemysł obronny przed nadmiernymi kosztami transformacji.
Głosowanie ministrów nie kończy procesu legislacyjnego. Ostateczny kształt zmienionego prawa klimatycznego UE zostanie przyjęty po negocjacjach Rady UE i Parlamentu Europejskiego. Historia pokazuje, że Parlament zazwyczaj forsuje bardziej restrykcyjne rozwiązania niż państwa członkowskie.
Polityka klimatyczna UE dusi polskie firmy i portfele – liczby szokują
Raport „Analiza wpływu ETS2 na koszty życia Polaków” autorstwa Wandy Buk i Marcina Izdebskiego z Polskiego Instytutu Ekonomicznego przedstawia brutalne wyliczenia. Gospodarstwo domowe ogrzewane gazem zapłaci dodatkowo 6338 złotych w latach 2027-2030 (teraz 2028-2031 po przesunięciu). Do 2035 roku łączny koszt wzrośnie do 24 018 złotych.
Dla domów ogrzewanych węglem liczby są jeszcze bardziej przygnębiające: 10 311 złotych w pierwszych czterech latach działania systemu, a do 2035 roku aż 39 000 złotych dodatkowych opłat. To nie abstrakcyjne prognozy – to realne pieniądze, które znikną z budżetów polskich rodzin.
System ETS2 uderzy też w kierowców. Cena benzyny wzrośnie conajmniej o 29 groszy na litrze w 2027 roku (teraz 2028), a w 2030 – o 54 grosze, z tytułu samego tylko unijnego podatku klimatycznego. Dla rodziny tankującej 150 litrów miesięcznie to dodatkowy koszt ponad 1000 złotych rocznie na samym paliwie.
Gaz zdrożeje dramatycznie: unijne opłaty klimatyczne podniosą cenę o 25,70 złotych za megawatogodzinę już w pierwszym roku działania systemu. Eksperci prognozują, że do 2050 roku cena gazu może sięgnąć 400 złotych za megawatogodzinę – prawie trzykrotnie więcej niż obecnie! Węgiel podrożeje conajmniej o 306 złotych za tonę w 2027 roku, a w kolejnych latach wzrost może przekroczyć 1000 złotych za tonę.
Polski Instytut Ekonomiczny oszacował, że w całym okresie 2027-2050 łączne koszty dla polskich gospodarstw domowych wyniosą od 245 do 414 miliardów złotych. Podzielone na około 14 milionów gospodarstw daje to średnio od 17 do 30 tysięcy złotych na rodzinę kosztów unijnego parapodatku.
ETS2 uderzy w Polskę najmocniej – zimny klimat i niskie zarobki podwajają problem
Polska należy do krajów najbardziej poszkodowanych przez politykę klimatyczną UE. Zimniejszy klimat niż w Europie Zachodniej wymaga dłuższego sezonu grzewczego i większego zużycia energii. Według danych Eurostatu, wydatki na energię stanowią w Polsce jeden z najwyższych udziałów w budżetach domowych wśród krajów UE – wyprzedza nas tylko Słowacja.
Miliony polskich domów wciąż ogrzewa się węglem i drewnem. W 2023 roku ponad 3 miliony gospodarstw domowych używało kotłów na paliwa stałe. To właśnie te rodziny poniosą największe koszty po wprowadzeniu ETS2. Mieszkańcy nowoczesnych bloków z ciepłem systemowym też nie unikną podwyżek – ciepłownie przeniosą na nich koszty zakupu uprawnień do emisji CO2.
Niemcy wprowadziły już krajowy system handlu emisjami w 2021 roku. Cena uprawnień wynosi tam obecnie około 55 euro za tonę CO2. Niemieckie społeczeństwo miało czas przyzwyczaić się do wyższych rachunków i przeprowadzić termomodernizacje. W Polsce system ETS2 spadnie na nieprzygotowane gospodarstwa z przeciętnymi dochodami dwukrotnie niższymi niż w Niemczech.
Eurostat pokazuje, że polskie rodziny wydają na energię 7,3 procent swoich dochodów, podczas gdy średnia unijna wynosi 5,8 procenta. Po wprowadzeniu ETS2 ten udział wzrośnie do 9-10 procent, spychając część gospodarstw w ubóstwo energetyczne.
System ETS2 – mechanizm, który każe płacić za każdy metr sześcienny gazu
ETS2 to rozszerzenie istniejącego systemu handlu emisjami ETS1, który od 2005 roku obejmuje duży przemysł i energetykę. Nowy system ETS2 objął budynki i transport drogowy – czyli dokładnie te sektory, które bezpośrednio wpływają na życie zwykłych obywateli.
Mechanizm działa tak: dystrybutorzy paliw i gazu muszą kupować uprawnienia do emisji CO2 na specjalnej giełdzie. Im więcej węgla, gazu czy benzyny sprzedają, tym więcej uprawnień muszą zakupić. Te koszty nieuchronnie przenoszą na końcowych odbiorców – rodziny ogrzewające domy i tankujące samochody.
Ceny uprawnień w systemie ETS2 zostały ustalone na poziomie 45-55 euro za tonę CO2 w 2027 roku. Komisja Europejska planuje połączenie ETS1 i ETS2 w 2030 roku, co może podnieść cenę do około 80 euro za tonę.
System ETS2 jest częścią pakietu Fit for 55, którego celem jest redukcja emisji gazów cieplarnianych o 55 procent do 2030 roku względem poziomu z 1990 roku. W Polsce dotknie on bezpośrednio około 3 miliony gospodarstw domowych ogrzewanych indywidualnie. Dodatkowo kilka milionów mieszkań w budynkach wielorodzinnych poczuje skutki jego wporwadzenia poprzez wyższe opłaty za centralne ogrzewanie.
Komisja Europejska wprowadziła mechanizm bezpieczeństwa – jeśli cena uprawnień przekroczy 45 euro za tonę (przy inflacji powyżej 2 procent rocznie), na rynek trafi dodatkowa pula uprawnień. Ten mechanizm ma teoretycznie chronić przed skokowymi wzrostami cen, ale eksperci wskazują, że jest to rozwiązanie kosmetyczne wobec realnego popytu na uprawnienia.
Bony energetyczne dla wybranych, rachunki dla wszystkich – fałszywa osłona socjalna
Unia Europejska stworzyła Społeczny Fundusz Klimatyczny, który ma w teorii łagodzić skutki transformacji energetycznej. Polska otrzyma z niego 153 miliardy złotych do 2032 roku. Tylko 24 miliardy z tej kwoty – zaledwie 15,7 procenta – przeznaczone jest na bezpośrednią pomoc socjalną dla gospodarstw domowych.
Bony energetyczne trafią do około 25 procent gospodarstw – tych najuboższych, spełniających określone kryteria dochodowe. Reszta środków z Funduszu zasili inwestycje w termomodernizację budynków publicznych, transport niskoemisyjny i przekwalifikowanie pracowników odchodzących branż.
Rodziny, które nie zakwalifikują się do pomocy socjalnej, ale nie stać ich na drogą termomodernizację, znajdą się w pułapce. Zarobią za dużo na bon, za mało na kupno pompy ciepła. Mieszkańcy budynków wielorodzinnych często w ogóle nie mogą decydować o zmianie źródła ciepła – zależy to od wspólnoty mieszkaniowej lub właściciela budynku.
Przepisy unijne ograniczają pomoc socjalną do maksymalnie 37,5 procenta całej puli środków z Społecznego Funduszu Klimatycznego. Pozostałe 62,5 procenta musi trafić na inwestycje strukturalne. Polska nie ma możliwości przekierowania większej części pieniędzy na bezpośrednie wsparcie obywateli.
Polski rząd zapowiada uruchomienie systemu bonów energetycznych od 2026 roku. Wysokość bonu zależeć ma od wielkości gospodarstwa domowego, źródła ogrzewania i dochodu. Rodzina uzyskująca średni dochód prawdopodobnie nie otrzyma żadnego wsparcia, choć rachunki wzrosną w jej przypadku o tysiące złotych rocznie.
