Coca-Cola pozwoliła klientom nadrukować na puszce napis „Diabeł jest królem”, a chwilę wcześniej odrzuciła „Jezus jest królem”. Nagrania z testu opublikował twórca internetowy Ryan Haff, a kolejne osoby powtórzyły próbę z podobnym skutkiem. Efektem jest fala oskarżeń o stronniczość wobec chrześcijan i wezwania do bojkotu marki. Podobne przykłady internauci znajdowali przez kolejne dni sierpnia.
„Diabeł jest królem” przechodzi, Jezus zostaje zablokowany
Ryan Haff wpisał frazę na stronie Coca-Cola Store na początku sierpnia i nagrał ekran, żeby nikt nie zarzucił mu montażu. Twórca internetowy, który zwykle publikuje materiały o jedzeniu i zdrowiu, testował narzędzie do personalizacji puszek na żywo. „Diabeł jest królem” pojawiło się na podglądzie puszki bez żadnego ostrzeżenia. Chwilę później wpisał „Jezus jest królem”. System odrzucił frazę natychmiast, z komunikatem, że nazwa lub hasło nie jest dozwolone.
Kolejne testy Haffa z różnymi zestawieniami imion i krótkich zdań religijnych pokazały ten sam wzorzec, w którym fraza związana z Szatanem swobodnie trafiała na podgląd puszki, podczas gdy analogiczna konstrukcja z imieniem Jezusa kończyła się natychmiastowym odrzuceniem. „Kocham Szatana” trafiło na podgląd, „Kocham Jezusa” nie. System za to zaakceptował „Nienawidzę Jezusa”. Wcześniej podobny test opisał na platformie X użytkownik Sachin Jose. Po jego wpisie internauci zaczęli sprawdzać narzędzie samodzielnie i publikować własne nagrania.
Filtr „nie radzi sobie” też z Allahem i Duchem Świętym
Kolejne testy poszerzyły listę sprawdzanych haseł. System odrzucał „Trójcę Świętą” i „Ducha Świętego”, za każdym razem z tym samym komunikatem o niedozwolonej frazie. Podobnie odrzucona została „Maryja Dziewica”.
Więcej takich par zebrały kolejne próby, w których wpisy o Allahu lub Szatanie swobodnie przechodziły przez filtr, a niemal identyczne zdania z imieniem Jezusa system odrzucał automatycznie. „Allah jest królem” przechodziło bez problemu, „Jezus jest królem” nie. System za to akceptował frazy „Jezus jest zły” i „Jezus jest niegodziwy”. „Niespójność” sięgała więc głębiej niż jeden nieudany test.
Co Coca-Cola tłumaczy usterką techniczną?
Regulamin sklepu Coca-Cola Store od dawna zastrzega, że firma może odrzucić dowolne imię lub hasło, powołując się na podwójne znaczenia albo wrażliwość kulturową i religijną. Komunikat, który widzieli testujący, brzmiał identycznie przy każdej odrzuconej frazie religijnej i odsyłał do rozmowy z przedstawicielem sklepu. Rzeczniczka Coca-Coli oświadczyła, że narzędzie miało usterkę techniczną. „Jesteśmy świadomi problemu technicznego dotyczącego podglądu personalizacji”, przekazała. Firma wyłączyła funkcję podglądu i wstrzymała nowe zamówienia na spersonalizowane produkty. Efekt był natychmiastowy. Wszystkie zgłoszenia online zaczęły podlegać dodatkowej weryfikacji.
Z oświadczenia wynika też, na czym polegał sam błąd. Usterka rzekomo miałą dotyczyć generatora podglądu, który zamiast blokować zwroty z listy zastrzeżonych haseł już na wejściu, zaczął z nich tworzyć gotowe wizualizacje puszek widoczne dla każdego klienta. Rzeczniczka odniosła się w ten sposób do samej usterki technicznej. O wezwaniach do bojkotu, które w tym czasie zbierały coraz więcej podpisów w mediach społecznościowych, nie wspomniała.
Ta sama luka w filtrze dotyczy też rasy i polityki
Kolejny test objął hasła spoza tematyki religijnej i ujawnił podobne rozjazdy. System blokował „White Pride” i „Black Lives Matter”. Za to przepuszczał „Defund the Police” i „Proud Boys”. Przy hasłach geopolitycznych różnica była równie wyraźna. „Stand with Israel” dostawało zielone światło, „Free Palestine” nie przechodziło wcale.
Narzędzie miało też twardy limit długości, osiemnaście znaków na całe hasło, co samo w sobie ograniczało pole manewru. Limit nie chronił jednak przed najprostszymi obejściami. Rozstawienie liter w odstępach albo zamiana pojedynczych znaków na cyfry, na przykład zapis „Wh1t3 Pr1d3”, wystarczało, by ominąć filtr i przepchnąć frazę na podgląd.
Co Coca-Cola zmienia po aferze
Zmiana dotyczy przede wszystkim samego procesu składania zamówień. Każde zgłoszenie wysłane przez stronę trafia teraz do dodatkowej weryfikacji, zanim trafi do druku, a firma zapewnia, że ma zabezpieczenia blokujące zatwierdzenie i produkcję puszek z zastrzeżonymi hasłami religijnymi i politycznymi. Sama funkcja podglądu, czyli element, który generował sporne wizualizacje w czasie rzeczywistym, pozostaje wyłączona.
Nowe zamówienia na spersonalizowane produkty są wstrzymane. Klienci, którzy chcieli zamówić własny napis na puszce, na razie nie mają takiej możliwości.
