Transformacja Polski z całkowicie zależnego od Rosji importera gazu w regionalnego gracza zdolnego do przesyłania dziesiątek miliardów metrów sześciennych rocznie dokonała się w ciągu zaledwie ośmiu lat. Import LNG wzrósł z 1,7 mld m³ w 2017 do 8 mld m³ w 2025 roku, podczas gdy Unia przyjęła wiążące decyzje o zakończeniu importu rosyjskiego gazu – LNG do końca 2026, gaz rurociągowy do jesieni 2027. Amerykańska agencja Bloomberg potwierdza: Polska i Grecja zastępują rosyjski Gazprom jako główne węzły importu gazu do Europy Środkowo-Wschodniej. Warszawa buduje infrastrukturę, która może obsłużyć nawet 50 miliardów metrów sześciennych rocznie, podczas gdy krajowe zużycie wynosi zaledwie 20 miliardów.
Bloomberg : Polska i Grecja wypierają Gazprom z mapy gazowej Europy
Amerykańska agencja ekonomiczna Bloomberg News ogłosiła Polskę i Grecję nowymi centrami importu gazu, które przejmują rolę dotychczas monopolizowaną przez rosyjskiego giganta. Decyzja Warszawy z 2018 roku o nieprzedłużaniu wygasającego kontraktu z Gazpromem była wówczas uznawana za ryzykowną – amerykański gaz miał kosztować znacznie więcej niż rosyjski. Sławomir Hinc, prezes polskiego operatora gazociągów Gaz-System, potwierdza agencji wzrost zainteresowania: firma podejmie w pierwszej połowie 2026 roku decyzję o budowie kolejnego pływającego terminalu LNG na Morzu Bałtyckim ze względu na „znaczny wzrost zainteresowania LNG zarówno w Polsce, jak i w innych krajach naszego regionu”.
Liczby pokazują skalę zmiany. Import LNG do Polski wzrósł z 1,18 miliona ton w 2017 do 5,71 miliona ton w 2025 roku według obliczeń Bloomberga opartych na danych o ruchu statków – czyli z około 1,7 miliarda metrów sześciennych do 8 miliardów metrów sześciennych. To wielkość zbliżona do tej importowanej wcześniej z Gazpromu. Terminal w Świnoujściu o przepustowości 8,3 mld m³ rocznie, otwarty w 2016 roku, stanowił fundament tej transformacji. Bezpieczeństwo gazowe kraju zabezpiecza dodatkowo uruchomiony gazociąg z Danii – Baltic Pipe, którym do Polski dociera gaz norweski.
Grecki wicepremier Kostis Hatzidakis podkreśla w rozmowie z agencją, że umowy podpisane przez greckie firmy na import dużych ilości LNG z USA przeznaczonych na reeksport do Europy Środkowo-Wschodniej nie tylko „wzmacniają geopolityczne znaczenie Grecji”, ale także „znacznie zmieniają mapę energetyczną” kontynentu. Wojna rozpętana przez rosyjskiego dyktatora i szantaż ze strony Gazpromu spowodowały gwałtowny wzrost cen gazu w Europie, czyniąc wcześniej kosztowną decyzję Polski o dywersyfikacji źródeł dostaw strzałem w dziesiątkę.
Trzeci terminal zmienia zasady gry. Orlen otwiera bramy dla całego regionu
Polska buduje obecnie pływający terminal o przepustowości 6,1 mld m³, którego ukończenie planowane jest na 2028 rok w Zatoce Gdańskiej. Przepustowość dwóch pierwszych terminali jest w całości zakontraktowana przez Orlen – koncern wykorzystuje importowany LNG dla własnych potrzeb oraz dostaw do polskich odbiorców. Trzeci terminal zmienia całą filozofię: będzie służył do zaopatrywania także innych krajów, czyniąc z Polski regionalny węzeł przesyłu gazu.
Według analiz Instytutu Polityki Energetycznej Polska może importować nawet 50 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie, podczas gdy krajowe zużycie wynosi około 20 miliardów. Ta nadwyżka przepustowości otwiera drogę do budowy rzeczywistego hubu gazowego dla regionu. Centralne położenie Polski w europejskiej sieci gazowej pozwala jej na integrację kilku kluczowych szlaków – może ona przesyłać paliwo importowane z USA do przechowywania w ogromnych podziemnych magazynach na Ukrainie lub dostarczać je do sąsiednich krajów bez dostępu do morza, takich jak Czechy, Słowacja i Węgry.
Mychajło Swyszczo, analityk kijowskiego ExPro Consulting, docenia rosnącą rolę Polski na gazowym rynku Unii: „Polska rzeczywiście ma szereg przewag strukturalnych i geograficznych, z których najważniejszą jest dostęp do Morza Bałtyckiego. Przez dekady prawie cały region był zależny od rosyjskiego gazu rurociągowego i w niewielkim stopniu różnicował źródła dostaw. Polska, wręcz przeciwnie, kontynuowała rozwój własnej infrastruktury, a ponieważ rozpoczęła to wcześniej od innych krajów, znajduje się obecnie w znacznie silniejszej pozycji”. Bloomberg podkreśla, że jeśli zapadnie ostateczna decyzja o budowie kolejnego terminalu po tym z 2028 roku, Polska będzie dysponować infrastrukturą zdolną obsłużyć ponad 20 miliardów metrów sześciennych importu LNG rocznie – więcej niż wymagają wszystkie kraje Europy Środkowo-Wschodniej razem wzięte.
Słowacja i Ukraina w polskiej sieci. Rośnie eksport do sąsiadów
Polska dostarcza już amerykański LNG na Ukrainę, a Orlen zadeklarował gotowość do zwiększenia tranzytu z 600 milionów metrów sześciennych w 2025 roku do ponad 1 miliarda metrów sześciennych w 2026 roku. Kontrakt między Orlenem a ukraińskim Naftogazem przewiduje dostawy 300 milionów metrów sześciennych w pierwszym kwartale 2026 roku. Ukraina odbiera gaz także z Litwy, która inwestuje w rozbudowę infrastruktury LNG w Kłajpedzie, ale jest ona nastawiona głównie na obsługę republik bałtyckich.
Interkonektor gazowy ze Słowacją o przepustowości 4,7 miliarda metrów sześciennych rocznie powstał za 100 milionów euro, ale pozostaje praktycznie nieużywany. Polski minister energii Miłosz Motyka potwierdza trwające negocjacje z Bratysławą dotyczące dostaw gazu. Kluczowym czynnikiem pozostaje cena dla odbiorców końcowych na Słowacji – kraj ten wciąż otrzymuje rosyjski gaz rurociągowy przez Ukrainę po preferencyjnych stawkach wynikających z długoterminowych kontraktów zawartych jeszcze w czasach przed agresją na Ukrainę.
Słowacja zużywa rocznie około 5 miliardów metrów sześciennych gazu, z czego większość pochodzi obecnie z Rosji. Czechy również rozważają zwiększenie importu przez polskie połączenia – kraj ten zużywa około 8 miliardów metrów sześciennych rocznie i systematycznie redukuje uzależnienie od rosyjskich dostaw.
REPowerEU przyspiesza koniec rosyjskiego gazu. Bruksela wyznacza sztywne terminy
Unia Europejska postawiła sobie za cel całkowite wyeliminowanie zakupów gazu z Rosji do listopada 2027 roku według planu REPowerEU przyjętego przez Radę i Parlament Europejski. Zakaz importu rosyjskiego LNG wchodzi w życie faktycznie od końca 2026 roku dla nowych kontraktów, podczas gdy zakaz gazu rurociągowego obowiązuje do jesieni 2027 roku. Długoterminowe kontrakty mogą być realizowane maksymalnie do stycznia 2028 roku.
Import rosyjskiego gazu do Unii spadł z 45 procent całkowitego zużycia w 2021 roku do zaledwie 13 procent w 2025 roku. Wspólnota kupiła w Rosji w tym roku gaz o wartości około 15 miliardów euro, co stanowi dramatyczny spadek w porównaniu z 60 miliardami euro rocznie przed wojną. Presja na ostatnich klientów Gazpromu rośnie – Słowacja, Węgry i Austria muszą znaleźć alternatywne źródła w ciągu najbliższych dwóch lat, inaczej narażą się na procedury naruszeniowe ze strony Komisji Europejskiej.
Węgry zużywają rocznie około 10 miliardów metrów sześciennych gazu, z czego większość pochodzi z Rosji przez gazociąg TurkStream biegnący przez Turcję, Bułgarię i Serbię. Austria importuje około 7 miliardów metrów sześciennych rocznie, również w dużej mierze od Gazpromu. Oba kraje będą musiały radykalnie zreorganizować swoje łańcuchy dostaw w ciągu najbliższych 24 miesięcy. Znaczny wzrost dostaw LNG z Ameryki Północnej, Kataru i innych regionów, przewidywany w latach 2026-2027, powinien pomóc w złagodzeniu tej transformacji według analiz Bloomberga.
Ukraińskie magazyny i polska infrastruktura. Projekt hubu wschodnioeuropejskiego
Ukraina posiada 13 podziemnych magazynów gazu o łącznej pojemności 31 miliardów metrów sześciennych – dla porównania, polskie magazyny mają pojemność zaledwie 3,3 miliarda metrów sześciennych. Kompleks Bilcze-Wołycia stanowi największy magazyn w Europie z pojemnością 17 miliardów metrów sześciennych. Wiceminister energii Ukrainy Nikołaj Kolesnik zaproponował wspólny projekt z Polską wykorzystujący ukraińskie magazyny jako bufor dla całego regionu.
Polska może przesyłać do 4 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie na Ukrainę przez istniejące połączenia. Koncepcja zakłada, że Polska importuje LNG w okresach wysokich dostaw (lato), magazynuje go w ukraińskich kawernach solnych i podziemnych zbiornikach, a następnie reeksportuje w okresach wysokiego zapotrzebowania (zima) do Polski, Czech, Słowacji i innych krajów regionu. Model ten mógłby wykorzystać znacznie większą pojemność ukraińskich magazynów w porównaniu z polskimi.
Ukraińskie magazyny znajdują się głównie w zachodniej części kraju – regiony lwowski, iwano-frankowski i zakarpacki – co czyni je stosunkowo bezpiecznymi przed rosyjskimi atakami rakietowymi. Naftohaz, ukraiński państwowy koncern gazowy, wynajmuje obecnie pojemność magazynową europejskim firmom energetycznym po konkurencyjnych cenach. Połączenie tej pojemności z polską infrastrukturą importową mogłoby stworzyć wschodnioeuropejskie centrum handlu gazem konkurujące z holenderskim TTF (Title Transfer Facility), gdzie obecnie kształtują się ceny gazu dla całej Europy.
Ameryka dołącza do gry. Strategia LNG wzmacnia polską pozycję
Według Międzynarodowej Agencji Energii, do 2030 roku zwiększy się globalna przepustowość eksportowa LNG o 40 procent. Dla porównania w latach 2020-2024 wzrost wyniósł zaledwie 8 procent. W ciągu najbliższych dwóch lat planowane jest uruchomienie około dwudziestu nowych projektów eksportu LNG w Ameryce Północnej i na Bliskim Wschodzie. Bloomberg podkreśla, że Polska i Grecja będą miały więcej niż wystarczającą ilość gazu, aby zaopatrywać region Europy Środkowej.
Orlen zawarł długoterminowy kontrakt na dostawy amerykańskiego LNG jeszcze w 2018 roku, zabezpieczając wolumeny na poziomie około 8 miliardów metrów sześciennych rocznie. Amerykańscy producenci LNG – tacy jak Cheniere Energy, Venture Global LNG czy NextDecade – zwiększają produkcję odpowiadając na europejski popyt po odcięciu dostaw rosyjskich. Terminal Sabine Pass w Luizjanie, największy eksporter LNG w USA, wysyła obecnie ponad połowę swojej produkcji do Europy.
Polityka taryfowa administracji USA będzie kluczowa dla konkurencyjności polskiego szlaku wobec greckich i niemieckich gazoportów. Prezydent elekt Donald Trump zapowiadał zwiększenie eksportu amerykańskiego LNG do Europy jako element strategii energetycznej. Jeśli Stany Zjednoczone utrzymają preferencyjne warunki dla długoterminowych kontraktów z europejskimi nabywcami, Polska – jako jeden z największych importerów amerykańskiego LNG w regionie – może dodatkowo wzmocnić swoją pozycję negocjacyjną wobec krajów sąsiednich.
Katar również planuje znaczące zwiększenie produkcji LNG w ramach projektu North Field Expansion – o 64 miliony ton rocznie do 2030 roku, co odpowiada około 88 miliardom metrów sześciennych. Część tej produkcji trafi do Europy, również przez polskie i greckie terminale. Diversyfikacja źródeł dostaw – amerykańskie, katarskie, norweskie – sprawia, że Polska może oferować swoim odbiorcom większą elastyczność i bezpieczeństwo dostaw niż kraje wciąż uzależnione od pojedynczego źródła.
