Wrocław otworzył w czwartek festiwal Tauron Nowe Horyzonty. Na ekranach zobaczymy 283 obrazy z 92 państw, rozpisane na ponad 600 pokazów. Impreza po raz kolejny sprawdza, czy ambitne kino przyciągnie widzów poza salami kinowymi, na koncerty i spotkania z twórcami. Gali otwarcia towarzyszyły słowa organizatorów o roli, jaką festiwal odgrywa w mieście od dwóch dekad.
Skala tegorocznej edycji
283 filmy trafiły do programu tegorocznej edycji festiwalu Nowe Horyzonty. Na tę liczbę złożyły się 245 pełnych metraży i 43 krótkie metraże z 92 krajów. Łączny czas wszystkich projekcji sięga 25 697 minut. Widzowie mają na ich obejrzenie jedenaście dni, bowiem festiwal potrwa do 2 sierpnia.
Program obejmuje ponad 600 seansów rozpisanych po kinach w mieście i ekranach plenerowych, a organizatorzy ułożyli harmonogram tak, by w jedenaście festiwalowych dni zmieściły się premiery i pokazy z niemal stu krajów obok darmowych projekcji pod otwartym niebem, dostępnych bez biletu dla każdego mieszkańca.
Program i sekcje festiwalu
Dyrektorka festiwalu Dorota Lech przedstawiła szczegóły programu podczas gali otwarcia. Wśród 283 filmów znalazło się 43 polskie produkcje i koprodukcje. Program rozpisano na 24 tematyczne sekcje. Wybór jest spory.
Lech mówiła też o wydarzeniach towarzyszących, które wykraczają poza sale kinowe. Zapowiedziała koncerty, wystawy i spotkania z twórcami oraz twórczyniami, planowane równolegle z pokazami filmowymi przez cały czas trwania festiwalu, tak by uczestnicy mogli angażować się w wydarzenie nie tylko poprzez oglądanie kolejnych tytułów na ekranie, ale też poprzez rozmowy z ich autorami i autorkami.
Głosy organizatorów na gali otwarcia
Roman Gutek to twórca i pomysłodawca festiwalu oraz szef Stowarzyszenia Nowe Horyzonty, który przywitał gości na gali otwarcia. Mówił, że każda kolejna edycja wciąż budzi w nim emocje, mimo że uczestniczy w otwarciu festiwalu od dwudziestu sześciu lat. Zaznaczył, że repertuar od początku stawia na kino autorskie, na reżyserów o wyrazistym stylu i twórców, dla których liczy się forma. „Kino jest odbiciem rzeczywistości”, powiedział Gutek, dodając, że stąd bierze się nacisk na różnorodność punktów widzenia na współczesny świat pokazywanych na festiwalu.
Głos zabrał też wiceprezydent. Wiceprezydent Wrocławia Mateusz Żak przypomniał, że część seansów odbędzie się poza tradycyjnymi salami kinowymi, między innymi na Placu Gołębim i na zamku w Leśnicy, gdzie wstęp jest bezpłatny. Podkreślił, że władzom miasta zależy na tym, by kultura wychodziła do ludzi, tak by każdy mógł znaleźć w programie coś dla siebie.
Jan Szyszko to sekretarz stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej, który ocenił festiwal jako dowód na zmieniającą się pozycję Polski na kulturalnej mapie świata. Mówił, że kraj, z którego kiedyś trzeba było wyjeżdżać, by oglądać najlepsze filmy, dziś sam przyciąga widzów z zagranicy. Docenił to jako duże osiągnięcie organizatorów.
Wrocław i dwie dekady festiwalu
Historia festiwalu sięga dalej niż sama nazwa Wrocławia w tytule imprezy. Pierwsza edycja odbyła się w 2001 roku w Sanoku. Kolejne, między 2002 a 2005 rokiem, gościły w Cieszynie. Dopiero od 2006 roku impreza na stałe związała się z Wrocławiem, który tegoroczną edycję gości już po raz 21. Zmiana się przyjęła.
Mecenat nad festiwalem sprawuje gmina Wrocław. Miasto w ten sposób kontynuuje współpracę zapoczątkowaną w 2006 roku, gdy Nowe Horyzonty przeniosły się tu z Cieszyna na stałe.
Film otwierający i jego reżyser
Cristian Mungiu to reżyser i laureat Złotej Palmy w Cannes, którego najnowszy film otworzył tegoroczną galę. Fiord opowiada o konserwatywnym małżeństwie z małego norweskiego miasteczka, którego uporządkowane dotąd życie prywatne nagle trafia pod bezwzględny publiczny osąd. Publiczność zobaczyła go jako pierwszy tytuł festiwalu.
